Barbarzyńca



ŻYCIE ŚMIEJE SIĘ Z ROZUMU. WYWIAD Z DARIUSZEM CZAJĄ

(wywiad)
Szymon Uliasz

Szymon Uliasz: Jak przebiegały same badania?

Dariusz Czaja: Powiem od razu: nadzwyczajnie. Nikt z nas nie  spodziewał  się  takiego  odzewu, nikt nie przypuszczał, że ludzie będą chcieli tak otwarcie rozmawiać, no i nikt nie sądził, że dusza jednak z naszego ciała nie wyleciała, jak można by sądzić  na  podstawie  rutynowych  analiz  tego, co się nazywa – nomen omen – duchem współczesności. Pamiętajmy: to nie był zamknięty i anonimowy tryb ankietowy, lecz klasyczny wywiad etnograficzny, czyli rozmowa między dwojgiem ludzi,  pełna  swoboda  rozwijania  własnej  inwencji  i odpowiedzi. Pytanie  często było  tylko zaczynem  do  rozmowy:  „Czy  jest  coś  takiego jak  dusza?”.  Jeśli  człowiek mówił,  rechocząc: „O co wy mnie tu pytacie?”, to jasne jest, że nie było o czym rozmawiać, natomiast jeśli ktoś odpowiadał twierdząco, to zadawano mu kolejne, już bardziej szczegółowe pytania. Staraliśmy się to robić bardzo delikatnie, niektórzy oczywiście protestowali, ale ten protest też przecież o czymś mówił. Brak odpowiedzi  też  jest odpowiedzią. Niechęć  czy pragnienie przeformułowania pytania  też  jest  odpowiedzią. Ktoś,  na  przykład, mówił: „Dlaczego wy mnie tu odpytujecie w ramach światopoglądu chrześcijańskiego?”. Co już wyraźnie informuje, że dla niego pojęcie duszy w sposób oczywisty należy do słownika religijnego, a takiej sugestii w ogóle w pytaniu nie było!To  zresztą  bardzo  ciekawe,  bo w  tego  rodzaju proteście jest kawał fantastycznej, realnej wiedzy. Jest w książce [Anatomia duszy] szereg wypowiedzi osób, które nie definiują siebie jako ludzi religijnych, natomiast próbują jakoś o duszy mówić, nazywać ją, znajdować  słowa na  jej opisanie. Jak z  tego widać, respondenci mieli pełną możliwość odpowiedzi, również negowania samych pytań. Żadnej tresury czy ankietowego zamordyzmu. Nominalnie to były wywiady, choć  ja bardzo nie  lubię  tego słowa, bo kojarzy się trochę z przesłuchaniem...

2009-05-17