Ur. w 1984 r., absolwentka etnologii i antropologii kulturowej UJ. Zawodowo zajmuje się badaniem małopolskich migrantów. Interesują ją wszelkie amatorskie formy artystycznego wyrazu. Redaktor naczelna „Barbarzyńcy”.
Na praktykę fotograficzną, a także artystyczną w ogóle, inaczej patrzy Pierre Bourdieu, według którego potrzeby kulturalne są przede wszystkim wynikiem edukacji, a w drugiej kolejności pochodzenia społecznego. Gust natomiast stanowi „uprzywilejowany wskaźnik klasy społecznej”.
Po serii białych okładek ten jest pierwszym z serii numerów, które zdominuje czerń. Ogólnym motywem przewodnim są ciało i dusza oraz napięcie między nimi.
W numerze, który właśnie oddajemy w ręce Czytelnika, pragniemy zastanowić się nad ciałem (więc też płcią) i duszą (w rozumieniu zarówno psycho- jak i antropologicznym) oraz zależnościami, jakie zachodzą między nimi.
Antropologia medyczna, będąca subdyscypliną antropologii kulturowej, zrodziła się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych jako odpowiedź na pojawiające się – nie tylko w etnologii ludów pozaeuropejskich, ale także zachodniego kręgu kulturowego – problemy z naukowym zaklasyfikowaniem i opisaniem chorób oraz praktyk leczniczych, które wykraczały poza obowiązujący paradygmat medyczny. Okazało się bowiem, że pojęcia zdrowia, normy, choroby nie są treściami uniwersalnymi, ale są zrelatywizowane kulturowo
W swoich studiach na temat etnologii Kabylów Pierre Bourdieu określił tradycyjny dom kabylski mianem „świata odwróconego”. Na początku zaproponował taki podział przestrzeni domowej, który umożliwia wypracowanie systemu fundamentalnych opozycji.
Każda z białych izb jest inna i coś innego nas w niej intryguje. Jedna była wesoła i kolorowa, było tam wiele dywaników, dywaniki na dywanikach, jedna makatka przedstawiała lwa, a na jego głowie wisiał obraz Matki Boskiej. To nawarstwienie było aż piękne. Okazało się, że mieszka tam szalenie radosna kobieta. Wręcz promieniała. Była bardzo otwarta i opowiedziała nam różne smaczki dotyczące białej izby. Dowiedzieliśmy się, że czasem biała izba była takim miejscem, żeby się, cytuję, „popróbować”.
Zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego