Trup i estetyka
Zygmunt Bauman proponuje przeformułowanie kartezjańskiego cogito na „krzyczę, więc jestem”. Taki charakter mają współczesne media. „Uwagę publiczną, chronicznie przytępioną i zblazowaną przez atrakcje coraz to liczniejsze, krzykliwsze i coraz bardziej niesamowite, przyciągnąć mogą tylko zdarzenia szokujące, i to szokujące bardziej niż wstrząsy wczorajsze. Jeśli zatem o pożądaną siłę wstrząsu idzie, działa niejako tendencja jednoznacznie i uparcie zwyżkowa”.
Zdjęcia World Press Photo nie potwierdzają tej tendencji. Zataczają raczej pewien krąg, od twórczych zdjęć poruszających różnorodną tematykę po coraz bardziej drastyczne (ich brutalność staje się największa w czasie wojny w Wietnamie w latach 60. oraz później, w latach 80.), po czym znowu w latach 90. stają się coraz bardziej artystyczne i mniej dosłowne.
Większość fotografii (30) jest czarno-biała. Może to wydawać się zaskakujące, ponieważ zdjęcia dokumentalne są tradycyjnie kojarzone z barwą. Czerń i biel cechuje natomiast fotografię artystyczną. Zdjęcie w skali szarości nie rozprasza uwagi widza na niepotrzebne detale, pozwala skoncentrować się na formie. World Press Photo oprócz reportażu ma również ambicje formalne. Między innymi to właśnie zarzucają fotografiom przeciwnicy konkursu.

